Po popołudniowym karmieniu podeszłam do Kamila który był akurat w boksie Megi-swojego konia.W przeciwieństwie do Lomara była bułaną klaczą z czarnymi podkolanówkami,grzywą i ogonem.
-Chciałbyś się wybrać w dziki teren?-spytałam Kamila.
-Oczywiście!Z takim szybkim koniem na pewno pokonam cię w naszych wyścigach .-odpowiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
Trzeba było przyznać że Mega jest bardzo szybkim koniem,Kamil się z nią świetnie dogaduje,jeździłam na niej pare razy i jest bardzo specyficzna bo jak ciągnie się ją za wodze to zamiast zwalniać przyspiesza.Dlatego zawsze Kamil jeździ na niej z luźną wodzą albo i wcale jej nie trzyma.
-Spoko,to siodłaj konia a ja wezmę Lomara i zobaczymy kto lepiej wypadnie.-odpowiedziałam po chwili dodając.
-Tylko się pospiesz bo ja nie rozsiodływałam Lomarka.
-Okey,postaram się.
* * *
Stępowałam z moim gniadoszem przed stajnią gdy wyszedł z niej Kamil z Megą.
-Gotowy?-spytałam ze zniecierpliwieniem.
-Tylko wsiądę.
Gdy kłusowaliśmy przez las Kamil zaproponował mi ciekawy wyścig.
-Ścigamy się do "Szafirowego Jeziora"?
-Oki,to parenaście metrów stąd.
Ścigaliśmy się zawzięcie...raz ja na przodzie raz Kamil,gdy jezioro było już blisko przyspieszyliśmy na maksa...........i...................wpadliśmy prosto do jeziora.
-Hahahahahaha-zaczeliśmy się głośno śmiać bez opamiętania.
Zdjeliśmy siodła i ogłowia i zaczeliśmy pływać w jeziorku....tak,trzymaliśmy się tylko za grzywę i pmagaliśmy sobie łydkami.To była genialna zabawa!
* * *
-Nie sądzisz że powinniśmy już wracać?-spytał Kamil leżący obok Megi wygrzewającej się w słońcu.
-A która jest godzina?-spytałam się przytulając Lomara który też się wygrzewał w letnim słońcu.
-Jest godzina...14:28?!-wykrzyknął Kamil ze zdziwieniem.
-Już?Trochę się zasiedzieliśmy...-powiedziałam z kwaśną miną.
Założyliśmy siodła które już wyschneły i ogłowia,wsiadliśmy na konie i pogalopowaliśmy do stajni.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się spodobał 2 rozdział,starałam się :D W następnym rozdziale będzie się trochę działo :D ~Lomarkowa ;3
czwartek, 26 grudnia 2013
poniedziałek, 23 grudnia 2013
"Początek Wakacji"
Zapowiadał się przyjemny i słoneczny wakacyjny dzień,Ola obudziła się około 8:00,założyła berzowe bryczesy w kratkę i przetartą koszulkę...5 minut później była już w stajni.
Dała każdemu koniowi poranną porcję owsa i rozniosła siano na popołudnie.Po 20 minutach poszła do siodlarni i wzięła skrzynkę ze szczotkami,jedną marchewkę,pare cukierków dla konia i zielone owijki,czaprak i nauszniki.Szła w stronę boksu swojego ukochanego konia-Lomara,dostała go na swoje 13 urodziny,czyli miała go już 3 lata.Gdy weszła do boksu koń wtulił jej głowę między ręce,Ola cicho zachichotała i dała ulubieńcowi marchewkę.
* * *
Po wyczyszczeniu i osiodłaniu Ola szła z wałachem na ogólnik.W ręce trzymała lonżę a po chwili przyczepiła ją do wędzidła,co prawda Lomar był świetnie wyszkolonym koniem ale Ola często brała go na rozgrzewkę.
Dała komendę "Stęp" i koń ruszył posłusznym i żywym krokiem.Po 10 minutach stępa Ola wydała komendę "Kłus",koń potrząsnął głową i przyspieszył do kłusa.
Dziewczyna ustawiła przed nim pare drągów które później zamieniła w niewielkie przeszkody.Następnie wydała polecenie "Galop" i koń ruszył tak energicznym tempem że prawie cwałował,Ola powoli zwalniała Lomara żeby się nie potknął o przeszkodę,koń na szczęście zwolnił i czysto pokonał przeszkodę.
* * *
Ola chwyciła wodze konia i odpieła lonżę po czym wyjechała na czworobok,podeszła do schodków i wsiadła na Lomara.Koń rwał się już do kłusa ale Ola chciała chwilę postępować,po 5 minutach stępa zakłusowała zauważyła pare drągów prowadzących do 60 centymetrowej hydry.Najechała na nią z kłusa,powtórzyła to później jeszcze cztery razy i po ostatnim skoku zrobiła zagalopowanie.Galopowała chwilę po połowie czworoboku i zmieniła kierunek,tym razem najechała na około metrowego oksera.Po paru skokach na inną przeszkodę zwolniła konia do kłusa a później do stępa...Spokojnie stępowała gdy nagle odezwał się znajomy głos.
-Cześć Olka,ty już od samego rana na koniu? - powiedział to Kamil który miał konia w naszej stadninie.
-A co,nie wolno? - odpowiedziałam z uśmiechem i podjechałam do niego.
Zaczeliśmy rozmawiać o jakichś pierdołach a potem odprowadziłam Lomara do boksu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział taki monotonny ale nie wiedziałam jak zacząć,to mój pierwszy blog i wgl :) Mam nadzieje że pare obserwatorów się zjawi.Wszystkie pytania kierujcie w komentarzach ;) ~Lomarkowa ;3
Dała każdemu koniowi poranną porcję owsa i rozniosła siano na popołudnie.Po 20 minutach poszła do siodlarni i wzięła skrzynkę ze szczotkami,jedną marchewkę,pare cukierków dla konia i zielone owijki,czaprak i nauszniki.Szła w stronę boksu swojego ukochanego konia-Lomara,dostała go na swoje 13 urodziny,czyli miała go już 3 lata.Gdy weszła do boksu koń wtulił jej głowę między ręce,Ola cicho zachichotała i dała ulubieńcowi marchewkę.
* * *
Po wyczyszczeniu i osiodłaniu Ola szła z wałachem na ogólnik.W ręce trzymała lonżę a po chwili przyczepiła ją do wędzidła,co prawda Lomar był świetnie wyszkolonym koniem ale Ola często brała go na rozgrzewkę.
Dała komendę "Stęp" i koń ruszył posłusznym i żywym krokiem.Po 10 minutach stępa Ola wydała komendę "Kłus",koń potrząsnął głową i przyspieszył do kłusa.
Dziewczyna ustawiła przed nim pare drągów które później zamieniła w niewielkie przeszkody.Następnie wydała polecenie "Galop" i koń ruszył tak energicznym tempem że prawie cwałował,Ola powoli zwalniała Lomara żeby się nie potknął o przeszkodę,koń na szczęście zwolnił i czysto pokonał przeszkodę.
* * *
Ola chwyciła wodze konia i odpieła lonżę po czym wyjechała na czworobok,podeszła do schodków i wsiadła na Lomara.Koń rwał się już do kłusa ale Ola chciała chwilę postępować,po 5 minutach stępa zakłusowała zauważyła pare drągów prowadzących do 60 centymetrowej hydry.Najechała na nią z kłusa,powtórzyła to później jeszcze cztery razy i po ostatnim skoku zrobiła zagalopowanie.Galopowała chwilę po połowie czworoboku i zmieniła kierunek,tym razem najechała na około metrowego oksera.Po paru skokach na inną przeszkodę zwolniła konia do kłusa a później do stępa...Spokojnie stępowała gdy nagle odezwał się znajomy głos.
-Cześć Olka,ty już od samego rana na koniu? - powiedział to Kamil który miał konia w naszej stadninie.
-A co,nie wolno? - odpowiedziałam z uśmiechem i podjechałam do niego.
Zaczeliśmy rozmawiać o jakichś pierdołach a potem odprowadziłam Lomara do boksu.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że rozdział taki monotonny ale nie wiedziałam jak zacząć,to mój pierwszy blog i wgl :) Mam nadzieje że pare obserwatorów się zjawi.Wszystkie pytania kierujcie w komentarzach ;) ~Lomarkowa ;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)